Dziennikarka
radiowa i prasowa, projektmanager, tłumaczka przysięgła i konferencyjna,
hanowerska przewodniczka i autorka przewodnika "Mój Hanower",
inicjatorka i współtwórczyni Polonijnego Magazynu Radiowego Polenflug (1998-2009)
i cyklu Kowalski triff Schmidt in Niedersachsen (2002-2009), prowadzi Salonik
Literacki (od 2000), warsztaty radiowe dla dzieci (od 2006) i cykl poranków
Super Kino - polskie filmy dla dzieci (od 2007)
Było gorąco, nie tylko ze
względu na upalne lato.
Opowiada dr Koralia Sekler, która była
jedną z 1244 elektorek i elektorów wybierających 30 lipca 2010
dziesiątego prezydenta Niemiec.
Leży przede mną dyplom dla Jana
Bujoka za 1 miejsce w klasie wiekowej 60 lat i 2 miejce w klasyfikacji
generalnej w biegu 24-godzinnym od 19 czerwca 2010 godz. 12.00 do 20 czerwca
2010 godz. 12.00 w Delmenhorst. Pokonany dystans: 184 kilometry 347 metrów.
(na starcie biegu w Delmenhorst - Janek Bujok z numerem 7)
Janek Bujok jest ultramaratończykiem
zaprawionym w ektremalnych zmaganiach sportowych. Startował już m.in.
w biegu na 100 km, w sztafetach z Rudy Śląskiej
do Rzymu i z Hanoweru do Poznania, a także w podziemnym biegu w kopalni
soli w Bochni. W czerwcu tego roku podjął kolejne wyzwanie - bieg
całodobowy w Delmenhorst. Jako opiekun towarzyszył mu prezes SC Polonia
Hanower Edward Dewucki.
W 1999 roku odbył się pod Hanowerem
mecz "Orłów Górskiego" z miejscowymi piłkarzami polonijnymi. Przy
kolacji po spotkaniu zrodziła się z inicjatywy Romana Wójcickiego i
Mariusza Kaczorowskiego idea założenia polonijnego klubu sportowego.
Główny człon zarejestrowanego w 2000 roku "Sport Club Polonia
Hannover" stanowiła drużyna piłki nożnej, trenowana przez byłego
obrońcę Śląska Wrocław Wójcickiego.
Sekcję lekkoatletyczną tworzył
jeden zawodnik - Edward Dewucki.
W minioną sobotę 12 czerwca SC
Polonia Hannover świętował jubileusz 10-lecia całodziennym
festynem sportowo-kulturalnym.
Nikomu jeszcze w historii Republiki Federalnej nie
udało się w takim tempie uzykać takiej
popularności. 29 maja 2010, w noc Eurovision Song Contest,
całe Niemcy zamarły w oczekiwaniu. A potem...
Marcin czy Lena? Kto jest "naszym człowiekiem" na tegorocznym
festiwalu Eurovision Song Contest?
A może jeszcze ktoś zupełnie
inny? Wszystko o przeglądzie piosenki europejskiej pod
adresem:
http://www.eurovision.tv/page/home
"Rozbił się samolot z prezydentem i 87 osobami w drodze do Katynia. Wszyscy prawdopodobnie nie żyją." Taki SMS dopadł mnie 10 kwietnia o 10:12, podczas dłuższego pobytu poza Hanowerem.
"Samolot 30-letni! Przy lądowaniu zawadził o drzewa. Oprócz prezydenta zginął prezes NBP, wicemarszałek Sejmu Szmajdziński i Senatu Putra, szef Sztabu Generalnego WP, znany Ci Kremer (były konsul w Hamburgu), były prezydent RP na uchodźctwie Kaczorowski i legendarna Anna Walentynowicz" – brzmiało uzupełnienie dwie godziny później.
W lipcu 2005 roku pożegnałam ówczesnego Konsula generalnego RP w Hamburgu dra Andrzeja Kremera, który wracał do pracy "w centrali", wywiadem dla Polenflug i Twojej Gazety opatrzonym poniższą notką:
Nie należę do bywalców ambasady i konsulatów, pojawiam się tam raz, góra dwa razy w roku przy wybranych okazjach, toteż moje kontakty z polskimi dyplomatami są pochodną ich wizyt w terenie, ich udziału w spotkaniach z hanowerską Polonią, czy w rozmowach z niemieckimi partnerami. Dr Kremer jest niewątpliwie najlepiej znanym mi członkiem polskiego korpusu dyplomatycznego. Zawsze był obecny tam, gdzie było to korzystne z punktu widzenia interesów naszego państwa, nie tylko reprezentował, ale i rozmawiał, przekonywał, koordynował, wspierał w organizacji. W lot doceniał korzyści płynące z proponowanego projektu czy przedsięwzięcia i natychmiast przechodził do konkretu. Czasami wystarczał krótki telefon, by sprawa nabierała biegu. Toteż nic dziwnego, że na pożegnalne spotkanie w rezydencji konsulatu w Hamburgu przybyli licznie i Polacy i Niemcy.
Posłuchajmy nagranej wówczas rozmowy z Andrzejem Kremerem.
BarCampy to nieformalne, otwarte, interaktywne spotkania ludzi
związanych z branżą internetową, których celem jest integracja
środowiska, wymiana doświadczeń i pomysłów oraz dobra zabawa.
(Wikipedia)
BibCamp to Barcamp dla bibliotekarzy. Hanowerskie spotkanie 7 i 8
maja 2010 roku będzie już trzecim tego typu w Niemczech. Do
udziału zaproszeni są nie tylko bibliotekarze, archiwiści,
czy muzealnicy, ale także młodzi naukowcy szukający nowych
możliwości publikacji, i ogólnie wszyscy, którzy pragną wykorzystać
potencjał internetu w zarządzaniu informacją.
Nie mamy w hanowerskim środowisku polonijnym zwyczaju
załatwiania naszych spraw z bronią w ręku,
toteż wydarzenia, jakie rozegrały się
na początku marca, mocno nami wstrząsnęły.
Możemy
zaryzykować stwierdzenie, że trzeba być bardzo zdesperowanym, by
ucieć się do działań aż tak radykalnych. Poza tym
powstrzymamy się od wszelkich dociekań, domniemań i spekulacji.
Wyjaśnienie przebiegu i podłoża zdarzenia jest zadaniem policji
i dobry obyczaj nakazuje poczekać z oceną do chwili ogłoszenia
wyników jej pracy.
W kościół ewangelicki w Niemczech jak grom z jasnego
nieba uderzyła tzw. sprawa pani biskup Käßmann. Nad
kościołem katolickim w Niemczech od tygodni
gromadzą się czarne chmury doniesień o
seksualnym molestowaniu małoletnich. Jak dwa wielkie
niemieckie kościoły reagują w sytuacjach
kryzysowych? Jak my, obserwatorzy tych zdarzeń,
oceniamy te postawy?
Po raz kolejny mniej wystawców, mniej powierzchni wystawienniczej,
po raz kolejny krótszy czas trwania i mniej gości targowych - czy CeBIT może nas
jeszcze pozytywnie zaskoczyć?
4.157 wystawców z 68 krajów na CeBIT 2010 to najmniejsza
liczba uczestników od 20 lat. Mimo tego organizatorzy prezentują na
zakończenie hanowerskich targów pozytywny bilans: od 2 do 6 marca na
terenach targowych pojawiało się dziennie średnio o 3 %
więcej gości niż w roku ubiegłym. Zapewne niemała w
tym zasługa branży muzycznej, spotykającej się w ramach "CeBIT
Sounds!". I to jedyna prawdziwa nowość, jaką udało mi
się zaobserwować. Poza tym powtórki z ubiegłego roku: webciety, cloud
computing, skomputeryzowany dom, elektroniczny opiekun medyczny, czytniki
książek - listę tę można znacznie
wydłużyć. Może warto podchwycić kilka nowatorskich pomysłów
choćby z "Limitu" Franka Schätzinga... A jakie wrażenia wynieśli z targów
młodzi goście z Polski?
Mariya Kim ist eine von acht ungewöhnlich talentierten jungen
Musikern aus der ganzen Welt, die der Pianist Jerzy Mallek in
seine künstlerische Betreuung aufgenommen hat. Zu ihren
Lieblingskomponisten zählt Fryderyk Chopin, dessen Geburtstag
sich am 1. März dieses Jahres zum 200. Mal jährt. Nach dem
Konzert aus der Reihe "Il Gioco col Suono", das im Februar
in der hannoverschen Hochschule für Musik und Theater stattgefunden hat, trafen
wir uns zu einem kurzen Gespräch mit der Pianistin und ihrem
Betreuer.
Mariya Kim jest jedną z ósemki szczególnie uzdolnionych
młodych muzyków z całego świata, których wziął pod swoją impresaryjną opiekę
pianista Jerzy Małek. Fryderyk Chopin należy do jej ukochanych
kompozytorów. Po lutowym koncercie z cyklu "Il Gioco col
Suono" w hanowerskim konserwatorium spotkaliśmy się na
krótką rozmowę z pianistką i jej opiekunem.
Materiał został zrealizowany po niemiecku. Słuchaczom, którzy
nie opanowali jeszcze w pełni tego języka, przedstawiam sylwetkę
Mariyi Kim w zamieszczonym poniżej polskojęzycznym tekście.
Właściwie chciała to
zagrać inaczej, ale często decyduje przypadek: nastrój na
słuchaczy, tempo poprzedniego wykonawcy, dłuższa lub krótsza
chwila skupienia. W lutowym koncercie z cyklu "Il Gioco col Suono" w
hanowerskim konserwatorium Mariya Kim wykonała dwie pieśni Chopina w
opracowaniu Lista. "Było to niezwyczajne i nadzwyczajne" - zachwyca
się pianista prof. Jerzy Małek. "Gra Mariyi podczas tego koncertu
wciągnęła mnie od razu w świat jej muzycznych
interpretacji. Początkowo ta gra mnie zafascynowała, a potem
wręcz zahipnotyzowała. Była piękna i ulotna jak marzenie i
przeniosła mnie w inny wymiar." Mariya Kim jest jedną z ósemki szczególnie
uzdolnionych młodych muzyków, których prof. Małek wziął pod
swoją impresaryjną opiekę.
Naukę gry na fortepianie
rozpoczęła w wieku 6 lat w rodzimym Sewastopolu. Mama pianistka, tata
dyrygent - czegóż innego można było oczekiwać. Jako dziecko
kochała występy, natomiast zmorą była dla niej
konieczność ćwiczenia. Przyznaje, że z tego powodu rodzice
nie mieli z nią łatwego życia. Zaraz na samym początku edukacji
muzycznej bardzo rezolutnie oświadczyła mamie, że nie zamierza
długo się męczyć i zakończy naukę, gdy tylko
opanuje 1-szy Koncert Czajkowskiego i Sonatę h-moll Liszta. Mama
odetchnęła z ulgą.
Od małego brała udział w konkursach
pianistycznych, "To niesamowite" - mówi prof. Małek - "jak ta młoda
osoba potrafi zapanować na nerwami. Podczas gry jest uosobieniem spokoju."
"Oczywiście, że się denerwuję" - kontruje Mariya. "Gdyby
było inaczej, oznaczałoby to, że nie biorę sprawy
poważnie. Niepokoję się, kiedy nie mam tremy." Pamięta swoją
pierwszą wygraną. Był to konkurs im. Horowitza na Ukrainie, a
ona miała wówczas 20 lat. O tym, że wygrała, dowiedziała
się przez telefon, gdyż zamiast zostać na ogłoszeniu
wyników, poszła do hotelu odespać emocje eliminacji. Poczas konkursu
może zdarzyć się wszystko. Wielokrotnie obserwowała, jak w
eliminacjach przepadali znakomici muzycy, ponieważ zjadły ich nerwy. A
jednak nie należy jechać z nastawieniem "co będzie to
będzie". Na konkurs jedzie się po zwycięstwo. Mariya w
osiemnastu konkursach znalazła się w finale, dwanaście z nich zakończyła
na pierwszym miejscu. Dwa ostatnie wielkie konkursy w Seulu i w Los Angeles wygrała
w odstępie jednego miesiąca.
W Hanowerze studiuje w klasie prof. Vladimira
Krainieva, którego poznała podczas jednego z konkursów na Ukrainie. Od
niedawna jej drugim mentorem jest Piotr Paleczny z Warszawy. Jest to już
kolejna nić łącząca Mariyę z Polską. Kilka lat
temu wygrała konkurs pianistyczny im. Ignacego Paderewskiego w Bydgoszczy
i od tego czasu regularnie występuje w naszym kraju. Nie dalej jak na
początku lutego zagrała recital w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Naturalnie
w Roku Chopinowskim w programie koncertu nie mogło zabraknąć
utworów tego muzycznego geniusza. Mariya szczególnie chętnie gra
literaturę romantyczną, zatem nic dziwnego, że zalicza Chopina
do swoich ukochanych kompozytorów. Od listopada pianistka spędza w stolicy
Polski jeden tydzień w miesiącu, pracując nad kompozycjami wielkiego
Fryderyka pod okiem prof. Palecznego. "To wspaniały nauczyciel" - mówi z
entuzjazmem. "Obaj moi profesorowie to wielkie osobowości, które w pewnym
sensie się dopełniają. Daje mi to fantastyczne
możliwości dalszego rozwoju."
Jeżdżąc po świecie Mariya
stosunkowo rzadko koncertuje w Hanowerze. Zdaniem prof. Małka nadeszła
najwyższa pora, by to zmienić. Mariya zwierzyła mu się,
że pragnie przybliżać muzykę, szczególnie romantyczną,
możliwie szerokiemu gronu słuchaczy. "Ze swej strony zrobię
wszystko, by jej w tym pomóc" - zapewnia profesor. "Będę się
starał zorganizować jej możliwie wiele koncertów solowych." "Jako
muzycy jesteśmy nieustannie w drodze" - uzupełnia Mariya Kim - "dążymy
do celu, ale nie wiemy dokładnie, gdzie on jest. Moim celem jest
koncertować w wielu miastach i wielu krajach i ciągle się
rozwijać. Zatem pozostaje mi tylko jedno: grać, grać,
grać..."
Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem
przyjaźni i miłości. Chlebem od najdawniejszych czasów dzielili się
ludzie na znak braterstwa i jedności. Zwyczaj ten jest także znakiem
pokoju. Dzieląc się opłatkiem składamy sobie życzenia dobra wszelakiego,
zarówno materialnego, jak też duchowego. Jak co roku o tej porze prezes
SC Polonia Edward Dewucki zaprosił 9 stycznia przedstawicieli
bratnich organizacji polonijnych na spotkanie opłatkowe w
Polskiej Misji Katolickiej w Hanowerze.
Naszym dobrym obyczajem jest przeprowadzanie żartobliwych wywiadów z pracownikami
Konsulatu Generalnego RP w Hamburgu, współpracującymi z hanowerską Polonią.
Tym razem mikrofon dosięgnął wicekonsula Michała Nowaka, który
przyjechał na spotkanie opłatkowe 9 stycznia 2010 w PMK w Hanowerze
na zaproszenie prezesa SC Polonia Edwarda Dewuckiego.
W dniu 19 czerwca 1999 r. ministrowie ds. edukacji 29 krajów podpisali
Deklarację Bolońską - dokument zawierający zadania prowadzące do zbliżenia
systemów szkolnictwa wyższego krajów europejskich. Głównym celem Deklaracji
jest stworzenie do 2010 roku Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego.
Od połowy listopada wiele uczelni w Austrii, Szwajcarii i Niemczech okupowanych
jest przez studentów, niezadowolonych z realizacji Deklaracji Bolońskiej.
Co im najbardziej doskwiera, jakie stawiają postulaty? Odwiedziliśmy z
mikrofonem grupę protestującą w największej sali wykładowej Uniwersytetu
Hanowerskiego.
Materiał jest tytułem eksperymentu dwujęzyczny – każde z rozmówców
posługuje się swoim językiem ojczystym. Ciekawa jestem reakcji słuchaczy
na taką formę – wdzięczna będę za opinie pod adresem polenflug@t-online.de.
Tygodniem poznańskim w Hanowerze (23.-29.11.2009) obchodziliśmy
30-lecie partnerstwa obu tych miast. Powołane ono zostało do życia w
okresie ostrego podziału Europy na obozy polityczne, co niosło ze sobą
określone trudności, ale także budziło świeży entuzjazm. Co nam dzisiaj
„zostało z tych lat miłości pierwszej”? Czy ta forma współpracy ma jeszcze
przyszłość? W jakim kierunku pójdą dalsze inicjatywy? Rozmowa z prezydentem
Poznania Ryszardem Grobelnym.
Ponad 500 osób przyszło do Nowego Ratusza na pierwszy Dzień Polski w Hanowerze
15 października 2009 roku.
Można się spierać, czy to dużo, czy mało wobec 500.000 mieszkańców miasta,
z których 28.000 to polskojęzyczni.
Bezsporny jest wszakże fakt, że pozytywny odzew przeszedł oczekiwania
niemal wszystkich. Szturmem gości zaskoczeni byli sami organizatorzy, w
tym zarząd Towarzystwa Niemiecko-Polskiego, który wystąpił z inicjatywą Dnia
na wzór podobnych dni organizowanych już przez Francuzów, Włochów i Bułgarów.
Na zaproszenie nadburmistrza w małym hallu ratusza zaprezentowało
się około 20-cia organizacji i inicjatyw, od tych skupionych w Biurze Łączności
Organizacji Polonijnych, poprzez samodzielne projekty jak Młodieżowa Orkiestra
Symfoniczna, Super Kino czy Filmland Polen, bibliotekę międzynarodową i
kursy języka polskiego, po komercyjnych oferentów typu biura podróży, kięgarnie
i sklepy spożywcze.